JEDEN W TRZECH – z Bogiem przez życie z chorobą psychiczną

Blog o wierze, cierpieniu psychicznym i codziennym cudzie zdrowienia

Chory psychicznie czy chory na chorobę psychiczną, głowę czy przechodziłem przez kryzys psychiczny? A może po prostu mam problemy z psychiką?

Dzisiaj zastanowiło mnie to jak trudno mi powiedzieć że jestem chory psychicznie. Ma to dla mnie bardzo pejoratywne znaczenie, przypomina mi jedną z osób która tak mówiła o innej osobie w mojej rodzinie. Zauważyłem, że łatwiej jest mi powiedzieć, że jestem chory na chorobę psychiczną, jeszcze łatwiej, że jestem chory na głowę a zupełnie łatwo, że przechodziłem kryzysy psychiczne. Tę ostatnią formę używałem w przeszłości gdy pozostałe formy mi nie przechodziły przez gardło. Chyba dlatego ta ostatnia forma jest dla mnie najłatwiejsza ponieważ „przechodziłem” oznacza, że jestem już zdrowy albo w remisji.

Nie wiem, jak będę o sobie mówił w przyszłości, chyba będzie to zależało od tego jak dobrze znam osobę, czy on/ona wie o mojej chorobie itp.

Dam Wam znać jak to będzie wyglądać dalej.

A Wy jak o sobie mówicie? Czy przychodzi Wam to z łatwością?


Komentarze

5 odpowiedzi na “Chory psychicznie czy chory na chorobę psychiczną, głowę czy przechodziłem przez kryzys psychiczny? A może po prostu mam problemy z psychiką?”

  1. Awatar Beata
    Beata

    Rozmawiałam z rodziną, która stwierdziła, że lepiej brzmi jak mówię, że mam schizofrenię niż, że jestem chora psychicznie.

    1. Awatar bambiak
      bambiak

      a komu powiedziałaś, że chorujesz na schizofrenię? Ja powiedziałem o moim rozpoznaniu choroby (a były różne, zależnie od lekarza i fazy choroby) tylko rodzinie, kilku innym chorym osobom (które poznałem w szpitalu) i kilku bliskim mi osobom. Ale o tym, że choruję wie sporo osób.

      1. Awatar Olga
        Olga

        W moim przypadku dużo lepiej brzmi powiedzenie że choruje na chorobą afektywną dwubiegunową niż że jestem chora na głowę czy jestem chora psychicznie. Lubię mówić konkretnie.

      2. Awatar Beata
        Beata

        O mojej chorobie wie tylko najbliższa rodzina, lekarze i kilku znajomych. Wiedzą również osoby , z którymi się spotkałam na oddziale dziennym.

  2. Awatar karolina7234
    karolina7234

    Mnie dużo pomogło stwierdzenie lekarza, że trzeba unormować chemię w mózgu. Baaardzo mi to pomogło.
    Chodziłam w liceum na bio-chem, pamiętam nawet taką lekcję biologii, gdzie był schemat neuroprzekaźników osoby bez i z depresją. Zgłosiłam się do psychiatry 4 lata temu, za namową koleżanki, która sugerowała mojej mamie, że mogę mieć depresję. Ona wtedy miała trochę za sobą styczności z psychiatrą i lekami. W liceum nie wierzyłam w depresję, był to dla mnie trochę taki wymysł, wynalazek.

    W tym roku doświadczyłam tego jak lek naprawdę może pomóc. W 2020 roku brałam przeciwdepresant przez ponad 3 miesiące. Źle się z nim czułam, dziwne rzeczy robił mi w mózgu. W tym roku w lutym zdecydowałam się na leczenie innym lekiem i pomógł mi. Brałam go 5 miesięcy, codziennie, pilnowałam się

    Te procesy, które dzieją się w naszej głowie, one mają swoje miejsce. Układ nerwowy nie jest wymysłem, on istnieje i czasem trzeba mu pomóc

    Tak samo jak sercu, żyłom, nerkom, płucom, stawom, skórze, kościom, zębom, gardłu, migdałkom, żołądkowi, wątrobie i tak dalej….

    Warto się leczyć ! ❤️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.