Moją bronią na trudne sytuacje w moim życiu, związane z chorobą (szczególnie w najtrudniejszych stanach – kiedy byłem hospitalizowany) jest różaniec. Na poważnie moja przygoda z Maryją zaczęła się kilka lat temu z Wspólnotą rodzin katolickich z problemem alkoholowym w Gietrzwałdzie – jedynym miejscem objawień Maryjnych w Polsce uznanym przez Kościół katolicki. Tam właśnie Maryja powiedziała dwóm dziewczynkom, żeby odmawiać różaniec. Codzienny różaniec stał się nieodłączny a w tych najtrudniejszych sytuacjach pozwalał mi przetrwać do lepszego czasu. Towarzyszy mi wieczorem, w tramwaju, autobusie, metrze, na rowerze i nie wiem gdzie jeszcze. A czy Tobie też pomaga modlitwa?
PS. Dzisiaj zostałem oficjalnie przyjęty do kółka różańcowego na spotkaniu kółek różańcowych z diecezji podlaskiej w Leśnej Podlaskiej 🙂


Dodaj komentarz