Kilka dni temu wyjechałem z miasta rodzinnego i przebywałem głównie sam. Pojawiły się różne trudne myśli, głównie wokół krzyża który mam nieść (Łk 4,27 Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.). Wiem, że Pan Bóg oczekuje abym niósł swój krzyż tylko co nim jest? (na pewno choroba, ale czy życie według zasad Bożych, według nauki Pana Jezusa?). Czasami przychodzą mi różne myśli aby być gwałtownym w swoim działaniu, szczególnie przeciwko złu popełnianemu przez innych ludzi ale sam z siebie nie potrafię gwałtownie reagować (chyba na szczęście). Przychodzi mi do głowy z Mt 11, 28-30:
28 Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. 29 Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. 30 Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie».

Dodaj komentarz