Przede wszystkim, że dam radę. Będą między innymi: górki i dołki ale dzięki modlitwie, życiu sakramentami (spowiedź, komunia/msza), farmakologii, lekarzom, terapeutom, szpitalom i moim bliskim będzie można przez nie przejść – szczególnie przez trudne momenty.
Może będzie trzeba przewartościować co jest ważne – zmienić styl życia (na skromniejszy, utrzymanie z renty i dorywczych zajęć zgodnych z naszymi pasjami lub tym co daje nam satysfakcję) Prawdopodobnie będziemy mieli mniejszą liczbę osób bliskich (ale sprawdzonych w trudniejszych sytuacjach). Tak też można żyć i być zadowolonym z życia.
Będziemy mogli skupić się na gromadzeniu skarbów w niebie a nie na ziemi (Mt 6,20 „Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną”
Będą też stany remisji podczas których nasze życie będzie wyglądać jak u zdrowej osoby (no, ze względu na bezsenność – może prawie zdrowej).
Z chorobą psychiczną da się żyć.
A Wy, co byście sobie powiedzieli, gdybyście dopiero zaczynali zdrowienie?

Dodaj komentarz