JEDEN W TRZECH – z Bogiem przez życie z chorobą psychiczną

Blog o wierze, cierpieniu psychicznym i codziennym cudzie zdrowienia

Jak wygląda „gorszy dzień” w mojej chorobie

Od półtora roku jestem w remisji tzn nie mam depresji czy manii czy omamów (oprócz kilkunastominutowego epizodu który chyba miałem). Cieszę się, że generalnie mam siłę do działania, pracy, zajęć domowych, pomocy w DPS czy w mieszkaniach wspieranych dla bezdomnych. Cieszę się przede wszystkim że mam wiarę w Boga i chęci do udziału we mszach świętych czy w modlitwie codziennej.

Jednak nie każdy dzień jest super. Moje „gorsze dni” to te podczas których mam na drugą zmianę w pracy, soboty niepracujące i niedziele.

Kiedy nie muszę wstać do pracy czy do lekarza czy na inne spotkanie -zazwyczaj zalegam w łóżku do południa czy nawet wieczora. Kiedy idę do pracy wiem, że muszę wstać i chociaż czasami przychodzi mi to ciężko to wstaję (chociaż zdarzyło mi się kilka razy nie wstać na czas). Wiem, że takim zaleganiem w łóżku ładuję akumulatory na następnych kilka dni (a może to błędny osąd). Nie wiem czy to rezultat choroby czy raczej lenistwa (ostatnio skłaniam się ku temu drugiemu). Wiem, że w dni podczas których nie mam żadnego zobowiązania jest mi po prostu bardzo ciężko wstać.

Czasami też nie mam siły na wieczorną modlitwę czy ćwiczenia (TAK – kolejna zmiana, zabrałem się za ćwiczenie kalisteniki czyli ćwiczeń pod ciężarem własnego ciała).

Zdarzają mi się też bezsenne noce – czasami jest to cała noc bez snu (a miewałem nawet dwie czy trzy takie noce z rzędu) a czasami kilka godzin bez snu. Od kiedy zacząłem ćwiczyć kalistenikę wieczorami, mam wrażenie, że mam lepszy sen i lepiej mi się wstaje.

Najgorsze dni w mojej chorobie to czas nawrotu choroby ale o tym może innym razem.

A jak wyglądają „gorsze dni” w Twojej chorobie?


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.